Szkockie gospodarstwa domowe poddały w 2025 roku recyklingowi 42,8 proc. odpadów. To najsłabszy wynik od pięciu lat, wynika z danych tamtejszej agencji ochrony środowiska Sepa. Rok wcześniej odsetek ten wynosił 44,3 proc., a rządowy plan z 2010 roku zakładał, że w 2025 roku osiągnie 70 proc.
Duże różnice między regionami
Średnia ukrywa ogromne rozbieżności. Mieszkańcy South Ayrshire odzyskali do ponownego przetworzenia 55 proc. odpadów, a w Glasgow było to zaledwie 26 proc. Najgorzej wypadają wyspy: na Orkadach wskaźnik wyniósł 18,2 proc.
Gospodarstwa domowe wytworzyły łącznie 2,31 mln ton odpadów. To tylko o 1,5 tys. ton mniej niż rok wcześniej. Od ponad dekady poziom recyklingu stoi w miejscu, na poziomie około 45 proc.
Spalarnie zamiast składowisk
Największa zmiana dotyczy tego, co dzieje się z odpadami z czarnych worków, czyli tymi niesegregowanymi. Dzięki szybkiej rozbudowie spalarni wytwarzających energię elektryczną udział odpadów kierowanych do spalenia pozostał na wysokim poziomie około 82 proc., a ilość trafiająca na składowiska spadła o 10 proc.
To jednak za mało, by dotrzymać terminu. Zakaz składowania odpadów komunalnych miał wejść w życie na początku roku, ale w praktyce przesunięto go na 2028 rok. Dodatkowe zamieszanie wprowadziła awaria w Glasgow: spalarnię w Polmadie zamknięto w kwietniu na czas długotrwałych napraw, a część odpadów trafiła do innych spalarni lub na składowiska. Te zdarzenia nie są jeszcze uwzględnione w opublikowanych danych.
Operator obiektu, firma Viridor, przekonuje, że spalanie jest lepsze niż składowanie, bo nie powstaje metan, a wytworzona energia o niskiej emisji trafia do sieci.
Co mówią eksperci
Zdaniem krytyków problem leży też w organizacji systemu. Eksperci wskazują, że gminy zbierają różne frakcje, co myli mieszkańców. Jedne odbierają szkło sprzed domu, inne każą je zanosić do pojemników na osiedlu. Do tego wielokrotnie opóźniano wprowadzenie systemu kaucyjnego na butelki i puszki, który w innych krajach wyraźnie podniósł poziom recyklingu. Badania organizacji Zero Waste Scotland sugerują, że ponad połowę zawartości czarnych pojemników dałoby się przetworzyć.
Dr Richard Allan z Sepa ocenia, że to wciąż poważne wyzwanie: „musimy skupić się na zapobieganiu powstawaniu odpadów i na tym, by więcej z nich poddawać recyklingowi”. Z kolei Kim Pratt z organizacji Friends of the Earth Scotland uważa, że rozwój spalarni zahamował recykling, bo odpady, które można było odzyskać, są po prostu palone. Władze mają w tym roku konsultować nowe cele gospodarki obiegu zamkniętego.
Co to oznacza dla polskiego czytelnika
Szkocja nie należy do Unii Europejskiej, więc unijne przepisy jej nie dotyczą. Podobne dylematy znamy jednak z własnego podwórka. Polskie gminy również muszą dążyć do wyznaczonych przez UE poziomów recyklingu odpadów komunalnych, a zarazem ograniczać ilość odpadów trafiających na składowiska. Pokazuje to, że ambitny cel na papierze nie wystarczy, jeśli nie idą za nim infrastruktura i zrozumiałe dla mieszkańców zasady.
Wnioski z doświadczeń szkockich są proste. Spalarnie zmniejszają ilość odpadów na wysypiskach, ale nie zastąpią segregacji. Jednolite zasady zbiórki i system kaucyjny, który w Polsce działa od jesieni 2025 roku, mogą w tym pomóc. Najwięcej zależy jednak od codziennych nawyków w domu: im lepiej posegregujemy odpady, tym mniej trafi do czarnego pojemnika.
Źródło: BBC News – „Scotland’s recycling rates fall to lowest level in five years”
